Lipec 2008r.
Integracja przez secesję?
"WIADOMOŚCI HANDLOWE"
Integracja przez secesję - O fuzjach dużych sieci handlowych zwykle pisze się w tonie triumfalnym. Tymczasem niedawne wydarzenia w łódzkim oddziale Sieci 34 Rabatu Pomorze wskazują, że czasem najmniej zadowoleni z konsolidacji mogą być sami zainteresowani, czyli kupcy zrzeszeni w tych sieciach.
Obserwowane z dystansu procesy konsolidacyjne wyglądają dość przejrzyście. Co prawda w gąszczu fuzji i przejęć, których tak wiele nastąpiło w ostatnim okresie, nawet najlepsi specjaliści bez „ściągawki” gubią się w szczegółach – kto kogo przejął, kto z kim się połączył, kto w jakie nowe segmenty rynku wchodzi. Jednak ogólne prawidłowości są łatwe do uchwycenia: silniejsi, bardziej dynamiczni gracze przejmują słabsze podmioty i dokonują ekspansji terytorialnej, rozszerzają swoją działalność o nowe formaty sklepów albo konsolidują dystrybucję hurtową z detalem. Trwa porządkowanie rynku.
Statystyki wyglądają imponująco. Centra dystrybucyjne liczone są w setkach, sieci detaliczne w tysiącach placówek, roczne obroty w miliardach złotych. Także plany biznesowe, prezentowane przez zarządy takich firm jak Emperia Holding, Eurocash, czy Rabat Pomorze – liderów konsolidacji – robią duże wrażenie. Z uznaniem czytamy o „planach dynamicznego rozwoju nowych formatów”, „konsolidowaniu rynku hurtowego” czy „optymalizacji zarządzania rozbudowaną strukturą”. Jednak za tymi okrągłymi formułami kryją się przecież decyzje biznesowe, dotyczące realnie istniejących firm i konkretnych ludzi, z ich własnymi planami, ambicjami i poglądami. Nie trzeba być czynnym handlowcem, aby uzmysłowić sobie, że przejęcie np. dużej sieci franczyzowej to nie jest prosty zabieg prawno-księgowy, który wymaga jedynie złożenia odpowiednich podpisów na stosownym dokumencie.
Buntownicy z wyboru
Dobrą ilustracją trudności i konfliktów związanych z zachodzącymi w handlu procesami integracyjnymi może być sytuacja, jaka ma właśnie miejsce w łódzkim oddziale franczyzowej Sieci 34, zarządzanej przez Rabat Pomorze. W czasie gdy prasę branżową obiegały informacje o kolejnych posunięciach zarządu firmy – przejęcie spółki LD Holding, objęcie 80 proc. udziałów Rabatu przez PPH Bomi, przejęcie delikatesów Rast – wśród kupców zrzeszonych w sieci narastał niepokój, niezadowolenie, a w końcu bunt. W rezultacie, 14 mają br. grupa kupców założyła własną firmę Vita Idea, która pełnić ma funkcję operatora nowej, niezależnej sieci placówek detalicznych. Do spółki przystąpiło 29 udziałowców zarządzających 54 sklepami, o łącznym rocznym obrocie rzędu 100 mln zł.
Prezes spółki Vita Idea, Dariusz Flisikowski, opowiada: – Inicjatywa miała ewidentnie oddolny charakter. Grupa detalistów z regionu łódzkiego Sieci 34 była niezadowolona z dotychczasowego funkcjonowania struktury w tym regionie. Niezadowolenie to narastało i w końcu determinacja kupców stała się tak duża, że postanowili wystąpić z sieci. W kwietniu br. wypracowano dwie opcje: jedna zakładała przyłączenie się do konkurencyjnej sieci, a druga – utworzenie własnej firmy i budowanie sieci według własnej, autorskiej koncepcji. Zwyciężyła ta druga koncepcja, trudniejsza w realizacji, ale dająca znacznie większą swobodę działania. Od początku zakładaliśmy połączenie kapitałowe, które jest jedyną formułą gwarantującą wszystkim zainteresowanym pełny wpływ na kształt przyszłej sieci. Obecnie jesteśmy w trakcie realizacji pierwszych zadań. Zleciliśmy profesjonalnej agencji reklamowo-marketingowej opracowanie na potrzeby sieci jej nazwy, wizualizacji zewnętrznej i wewnętrznej sklepów oraz szeroko rozumianej komunikacji z klientem. Oprócz tego, mamy zaawansowany projekt informatyczny.
W sposób naturalny nasuwa się wniosek, że niepokój czy niezadowolenie kupców ma jakiś związek z procesami konsolidacyjnymi, zachodzącymi w firmie Rabat Pomorze – być może czuli się niedoinformowani, może obawiali się o przyszłość swoich rodzinnych biznesów? – Powodów do niezadowolenia było wiele – wyjaśnia Jarosław Zygier, wiceprezes spółki Vita Idea. – Zbyt wiele środków finansowych, wynikających z umów z producentami, opłat marketingowych czy realizacji gazetek promocyjnych, zostawało w centrali, podczas gdy koszty własne sklepów były niewspółmierne do korzyści. Działania marketingowe centrali projektowane były tak, aby przede wszystkim przynosiły korzyści finansowe centrali, a atrakcyjność marketingowa np. produktów gazetkowych była na drugim miejscu. Było też wiele innych spraw, np. brak regionalnego magazynu, który obiecywano, ale w końcu nie powstał. Jednak nam, jako byłym pracownikom firmy Rabat Pomorze, niezręcznie jest źle mówić o dawnym pracodawcy.
Niezręczna sytuacja
Obaj członkowie zarządu sieci Vita Idea do niedawna byli pracownikami Rabatu Pomorze. Dariusz Flisikowski do grudnia zeszłego roku był dyrektorem ds. handlowych spółki i prokurentem, a Jarosław Zygier przez wiele lat był kierownikiem oddziału łódzkiego i pełniącym obowiązki kierownika ds. rozwoju Sieci 34, a przez kilka ostatnich miesięcy piastował funkcję dyrektora ds. rozwoju w strukturze ogólnopolskiej. Prezes Rabatu Pomorze, Marek Theus niechętnie wypowiada się o zaistniałej sytuacji. – Nie chcę mówić o przyczynach rozstania z obu panami. Jednak boli mnie nielojalność ze strony ludzi, którym w pełni ufałem, z którymi wiązałem ogromne nadzieje i z troską obserwowałem ich rozwój w spółce, powierzając im coraz bardziej odpowiedzialne zadania. Powstanie nowej sieci w regionie łódzkim i odejście grupy sklepów z naszych struktur stanowi problem, ale rozpatrujemy to w kategorii powstania kolejnego konkurencyjnego podmiotu, a co za tym idzie nowych wyzwań, a nowe wyzwania pozwalają nam stawać się jeszcze lepszymi. Mimo wszystko, życzę sukcesów kupcom, którzy zdecydowali się kontynuować swoją działalność poza Siecią 34.
Obecne trendy na rynku kierują działania poszczególnych spółek na drogę konsolidacji. W 2007 roku również Rabat Pomorze wkroczył na tę ścieżkę, wyrastając na jednego z potentatów. – Podwaliną powstania spółki Bomi/Rabat Pomorze była chęć wsparcia działalności tradycyjnych, niezależnych małych i średnich sklepów spożywczych. Zawsze staraliśmy się zapewnić im jak najlepszą opiekę w strukturach Sieci 34. Naszym głównym zadaniem zawsze będzie budowanie trwałych, partnerskich relacji z kupcami, a rozwój łańcucha średnich detalistów o potencjale supermarketu, zdolnego do skutecznej konkurencji na rynku, będzie celem nadrzędnym – mówi Theus.
Różne punkty widzenia
Jarosław Zygier odrzuca zarzuty byłego szefa o nielojalność. Inaczej też widzi sprawę secesji grupy kupców.
– Uważam, że pracowałem starannie i uczciwie. Nie rozumiem i nie zgadzam się z zarzutami o nielojalność. Wiele razy informowałem centralę, że kupcy są niezadowoleni. Sygnalizowałem, że konieczne są zmiany, przynajmniej w regionie łódzkim. Moje wnioski pozostawały jednak bez odpowiedzi. Nie dziwię się więc, że w końcu kupcy podjęli decyzję o wystąpieniu z sieci. Wydaje mi się, że cenili moją wiedzę i doświadczenie, ponieważ zaproponowali mi współpracę.
Jak zwykle w takich przypadkach obie strony bronią swojego stanowiska. Jednak mniej istotne jest, kto ma rację w konflikcie personalnym. Ważniejsze jest – a na pewno ciekawsze – że opisana sytuacja dobrze oddaje nieuchronną rozbieżność interesów i sposobów widzenia rzeczywistości gospodarczej przez kupców oraz przez menadżerów wielkich korporacji. Kupcy prowadzący sklepy indywidualne czy niewielkie, prywatne sieci sklepów pojmują swoją działalność jako biznesy rodzinne, stanowiące podstawę bytu ich samych, ale także ich dzieci i wnuków. Stawiają więc raczej na rozwój organiczny. Rozumieją konieczność integracji i korzyści wynikające z uczestnictwa w sieciach czy grupach zakupowych. Chętnie przystępują do sieci o mniejszej czy większej skali integracji – franczyzowych, działających na zasadzie stowarzyszenia czy stanowiących połączenie kapitałowe równorzędnych podmiotów. O ile jednak cenią korzyści z tego wynikające, o tyle niechętnie pozbywają się samodzielności i dają sobie narzucić obowiązki wynikające z uczestnictwa w takiej strukturze. A przede wszystkim nieufnie podchodzą do przedsięwzięć, które zaczynają nosić znamiona inżynierii finansowej. Dlatego fuzje dużych podmiotów, kapitał pozyskiwany z giełdy czy wymiana akcji lub wykup obligacji w zamian za udziały – są to zjawiska budzące naturalny niepokój drobnych przedsiębiorców, postrzegających handel przez pryzmat swoich sklepów. Nawiasem mówiąc, w pewnym sensie podobne postawy legły też u źródeł niepowodzenia projektu KAH.
Z kolei menedżerowie w typie Marka Theusa, którzy przez lata mozolnie budowali duże struktury handlowe, patrząc z zazdrością na potencjał i dynamikę ekspansji zachodnich sieci, teraz przekonali się, że mogą dysponować wcale nie mniejszym potencjałem i z powodzeniem konkurować z Tesco czy Jeronimo Martins. Koncentrują się więc na wielkich możliwościach tkwiących w konsolidacji „tradycyjnych” firm handlowych, aktywnie poszukują źródeł kapitału na rozwój i z pewnością irytuje ich ostrożność czy zachowawczość indywidualnych kupców.
W tych dwóch postawach mają źródło dwa niezależne i równoległe procesy integracyjne, jakie obserwujemy na rynku. Z jednej strony tworzą się giganty, jak Bomi/Rabat Pomorze, z drugiej zaś wciąż powstają nowe struktury regionalne, szukające partnerów raczej wśród podmiotów o podobnym potencjale i skali działania. Dla rynku jest to korzystne zjawisko, bowiem zwiększa różnorodność handlu i konkurencję pomiędzy różnymi jego formami.
Ale jeśli znajdzie się ktoś, kto będzie umiał pogodzić obie te postawy – zgarnie najwyższą stawkę.
Konrad Kaszuba
Vita Idea
Prezes: Dariusz Flisikowski
Formuła organizacyjna: sklepy franczyzowe
Liczba sklepów: 57 (stan na koniec maja 2008 r.)
Planowane otwarcia: 50 (do końca 2008 r.)
Średnia powierzchnia sprzedaży: 160 mkw.
Liczba pozycji asortymentowych: 7000-10 000
Wartość koszyka zakupów: 11 zł
Rok powstania: 2008
Zatrudnienie: 399 osób
Zasięg sieci: woj. łódzkie
